|
Euro 2008- nadzieje kibica |
|
|
Z niecierpliwością odliczam dni,
które dzielą nas od zawodów najlepszych w
Europie kopaczy futbolówki. To nic, że pensja cieniutka (nauczycielska),
że za mną pięćdziesiąt wiosen, że pogoda nijaka, królik choruje a rodzina ma
coraz większe wymagania, ważne że będą
chłopcy kopać piłę!
Ba, nasi też tam będą!
Nie rozumiem malkontentów, którzy straszą , że nie mamy szans, że to incydent,
że odpadniemy w przedbiegach. No to co! Pomyśleć, ile
reprezentacji z zazdrością
będzie spoglądać na boiska Austrii i Szwajcarii. Tak, teraz należymy do
elity
europejskiego futbolu. Jesteśmy dobrzy. Może niedługo pryśnie czar a
nadzieje o sukcesie będziemy musieli przenieść w nieokreśloną
przyszłość.
Też fajnie. Jestem dumny, że ktoś powie Polish Football, że zagrają
Mazurka
(oby w przyjaznej wersji). Już się cieszę.
{mosgoogle} Ja na pewno w czerwcu wypiorę
biało-czerwony szalik, zasiądę na kanapie przed tele, a gdy nasi zaczną
miażdżyć przeciwnika albo naszym będą łoić skórę będę przeklinał i
niehigienicznie obgryzał paznokcie. Będzie „masakrycznie”, jak mówi moja
starsza córka. Na to czekam, a wszystko to bo Ciebie kocham futbolówko! Aha, niedługo podam swój przepis
na „oswojenie” żony na czas mistrzostw. Czekam też na propozycje innych. Autor: Kibic
|
|
|