|
Jeremi Przybora |
|
 Jeremi Przybora urodził się 12 grudnia
1915 w Warszawie. Wspaniały poeta, tekściarz, współtwórca (wraz z
Jerzym Wasowskim) telewizyjnego "Kabaretu Starszych Panów" oraz
radiowego Teatrzyku "Eterek" i cyklu audycji "Divertimento". Z wykształcenia był anglistą. Przez lata
związany z Polskim Radiem (tuż po wojnie pracował w rozgłośni
bydgoskiej), lektor Polskiej Kroniki Filmowej.
Autor tekstów piosenek,
książek, pisał libretta teatralnych spektakli (m.in. polskiej wersji
"Piotrusia Pana" z muzyką Janusza Stokłosy, w reżyserii Janusza
Józefowicza), scenarzysta filmu "Upał" w reż. Kazimierza Kutza. Z
Jerzym Wasowskim poznał się w radiu podczas oblężenia Warszawy w 1939
r. (był wówczas spikerem). Po wojnie spotkali się w 1948 i wówczas
zaproponował mu pisanie muzyki do swych tekstów.
Odjadę z tego peronu za parę krótkich lat,
gdy jesień płachtą czerwoną do drogi da mi znak.
Z niedużym wsiądę bagażem do jednej z pierwszych klas,
bo będę już dygnitarzem lub ulubieńcem mas.
Nie będzie za mną źrenic patrzących z żalem w dal.
To dobrze, bo i mnie nic nie będzie jechać żal.
Odjadę z tego peronu w jesienny, chłodny świat -
w tę podróż tak wymarzoną, o której śnię od lat.
Czas trochę będzie się dłużył, choć wkoło piękna wieś,
bo będzie mnie z tej podróży ktoś oczekiwał gdzieś.
Lecz jakoś sobie skrócę i dopasuję czas.
Poczytam coś, ponucę, przekąszę co i raz.
Odjadę z tego peronu za parę krótkich lat,
gdy jesień złoto z jesionów wytopi akurat.
Na małą po mnie stacyjkę dziewczyna wyjdzie, co
dziewczęta inne to przy niej zupełnie zwykłe są.
Bukiecik da mi kwiatków, czym wzruszy mnie do łez,
i cicho szepnie: "Dziadku, to fajnie, żeś już jest".
Divertimento, op. 2, „Podróżni”, wrzesień 1996.
Miał niezwykłą zdolność obserwacji
rzeczywistości i nadawania jej poetyckiego wymiaru. Z jego utworów
emanuje mądrość, pogoda i optymizm. Poszukiwanie ideału kobiecego
towarzyszyło mu przez całe życie. Także to, co pisał w jakiś sposób
było adresowane do tej jednej, jedynej. Po paru nieudanych małżeństwach
właściwa kobieta pojawiła się dopiero wtedy, gdy artysta przekroczył
pięćdziesiątkę. Poznał wówczas urodziwą plastyczkę Alicję Wirth, która
zaczęła projektować scenografię do Kabaretu Starszych Panów. I ją
właśnie uważał za najpiękniejszy podarunek od losu. Jej śmierć przed
kilku laty była dla niego bolesnym ciosem. Wówczas to szczególnie cenna
była życzliwość i opieka rodziny oraz przyjaciół, m.in. Magdy Umer i
Grzegorza Wasowskiego. Mistrzowie Przybory to m.in.: Tadeusz
Boy-Żeleński, Konstanty Ildefons Gałczyński i Stanisław Lem.
Zmarł z nocy 2 na 3 marca 2004 roku. Miał 88 lat.
Przedyskutuj ten artykuł na forum.6 postów)
|
|
|