W Pobierowie blisko morza
noclegi w ładnych domkach
letniskowych.
Logowanie
Potop Polski
Zygmunt III Waza urodził się 20 czerwca 1566 roku w Szwecji. Wydawałoby
się, że dzieciństwo Zygmunta upłynie mu radośnie i dostatnio – jego
rodzicie mieli w końcu niemałe znajomości w Szwecji – królem tego kraju
był stryj Zygmunta, Eryk XIV. Niestety, to co miało być bajką, wkrótce
przerodziło się w koszmar.
Eryk XIV okazał się psychicznie chorym
okrutnikiem, który uwięził ojca Zygmunta – księcia finlandzkiego Jana,
oraz jego matkę – Katarzynę Jagiellonkę, w więzieniu. Tam też, w
mrocznych i głębokich lochach zamku Gripsholm, Zygmuntowi dane było
przyjść na świat, i przeżyć pierwszy rok swojego życia.
Na szczęście książę finlandzki Jan, miał znajomości
nie tylko na dworze Eryka XIV, ale też poza nim. Już wkrótce po
narodzinach Zygmunta, Jan uknuł wraz z Karolem, księciem Sudermanii
spisek mający na celu obalenie obłąkanego despoty. Wkrótce przyłączyli
się do nich inni możnowładcy szwedzcy. W 1568 roku spiskowcy obalili
Eryka, uwięzili go, przejęli władzę w kraju, a mały Zygmunt wraz z
matką odzyskali wolność.
Królem został ojciec Zygmunta, przyjmując tytuł Jana
III Wazy. Eryk gnił w więzieniu jeszcze przez 9 lat,
aż w końcu stał się niewygodny i został na polecenie Jana otruty
arszenikiem przez strażników.
Tymczasem młody królewicz Zygmunt był wychowywany na
dworze ojca w sposób dosyć niekonwencjonalny. Na polecenie ojca
kształcono go tak, żeby w przyszłości mógł zostać zarówno królem
Polski, jak i Szwecji. Wpajano mu zasady wiary katolickiej, ale także
luteranizmu. Wywołało to mętlik w głowie królewicza. Oprócz języka
szwedzkiego, uczony był też polskiego, łaciny, niemieckiego i
włoskiego. Uczył się matematyki, alchemii, lubił polowania i grę w
piłkę. Ojciec zapomniał natomiast nauczyć młodego Zygmunta
polityki i dowodzenia wojskiem, co
w przyszłości „zaowocowało” w wielu kampaniach. Zygmunt nie dowiedział
się też prawie niczego o Rzeczypospolitej – kraju w którym w
przyszłości przyjdzie mu sprawować rządy.
Po śmierci Stefana Batorego, rozpoczęła się kolejna, trzecia już
elekcja w niedawno powstałej Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Jan III
Waza, mimo że jeszcze kilkanaście lat temu przygotowywał syna do
objęcia tronu polskiego, teraz, po śmierci żony - Katarzyny
Jagiellonki, zmienił swoje zdanie. Nie chciał korony polskiej dla syna,
wolał osadzić go tylko na tronie szwedzkim, ale za to osadzić go tam
pewnie, i na długo, zamiast ryzykować sytuacji, w której Zygmunt
poświęci się bardziej sprawom Polski, a zaniedba koronę szwedzką. Ale
wkrótce, dzięki namowom wdowy po Stefanie Batorym – Anny Jagiellonki,
Jan zgodził się, choć niechętnie, na wysunięcie kandydatury syna. Sejm
który zwołano w sierpniu 1587 roku, nie przyniósł ostatecznego
rozstrzygnięcia – duża część szlachty opowiedziała się za Zygmuntem,
jednak szlachta litewska poparła w przeważającej ilości arcyksięcia
Austrii – Maksymiliana Habsburga. Mimo oporu części szlachty, królem
mianowano Zygmunta, jednak arcyksiążę nie zamierzał dać za wygraną i
wysłał swoje wojska, aby zdobyły dla niego tron Polski. Kiedy polityką
nie udało się sprawy załatwić, potrzebny był sukces na polu bitwy.
Naprzeciw 6,5-tysięcznej armii arcyksięcia, zawierającej ok. 3,5
tysiąca piechoty i 3 tysiące kawalerii, stanęło blisko 6 tysięcy
żołnierzy hetmana Jana Zamoyskiego, w tym prawie 3700 kawalerii i 2300
piechoty. Obie armie spotkały się pod Byczyną 24 stycznia 1588 roku. Po
dwugodzinnej, krwawej bitwie, zwyciężyła w końcu strona polska, a dumny
arcyksiążę ratował się ucieczką z pola bitwy i schronił w Byczynie.
Następnego dnia, szybka jazda Zamoyskiego otoczyła Austriaków i zmusiła
ich do kapitulacji. Do niewoli dostała się większa część wojsk, z
arcyksięciem na czele, a także spory łup. Mieszkańcy Byczyny wrzucili
do wspólnej mogiły 2000 zabitych Austriaków i 1800 Polaków. Wkrótce po
długich rokowaniach z cesarzem ustalono, że Maksymilian zrzeknie się
praw do korony polskiej, w zamian za nie atakowanie ziem
cesarstwa przez stronę polską, i odwrotnie. Zawarto więc pokój
wieczysty.
W ten sposób Zygmunt III Waza – wychowany po szwedzku w myśl idei,
że niepodległość i luteranizm to jedno i to samo, nietolerancyjny
katoliko-protestant, został królem najbardziej tolerancyjnego i
uprzywilejowanego w każdym tego słowa znaczeniu kraju w Europie, kraju
w którym swobody obywatelskie miały niebotyczne rozmiary, kraju o
którym nie miał zielonego pojęcia, a który stawiał na przestrzeni
dziejów przed swoimi władcami niezwykle wysokie wymagania. Został
królem jedynego chyba państwa w Europie, gdzie od niedawna królom nie
żyło się lekko, i gdzie ich decyzje nie były najważniejsze, o
czym przekonał się zarówno Henryk Walezy, który przecież stąd uciekł,
jak i Stefan Batory. W dodatku od niedawna w tym państwie, doszło
prawie do tego, że byle szlachcic mógłby nabluzgać królowi w żywe oczy,
i jeszcze uniknąć kary. I wreszcie kraj, w którym Zygmunt objął rządy,
dopiero uczył się swojego nowego systemu politycznego – demokracji
szlacheckiej, która panowała w nim zaledwie od 15 lat.
Wszystko to stanowiło mieszankę wybuchową, do której
odpalenia wystarczyłaby maleńka iskierka. Taka iskierka została
zaprószona po śmierci Jana III Wazy, króla
Szwecji, 17 lipca 1592 roku. Zygmunt III zasiadł teraz na tronie
Szwecji, jednak nie długo miał się nim cieszyć, bo za morzem już
spiskowali i knowali przeciwko niemu ci, którzy nie chcieli żeby królem
protestanckiego kraju został król kraju katolickiego, jakim była
Polska. Nieco ponad 5 lat nacieszył się szwedzkim tronem Zygmunt –
wkrótce potem w Szwecji ujawnili się spiskowcy, wszczynając rewoltę
przeciw panującemu. Początek tej wojny, zastał Zygmunta III Wazę
siedzącego na tronie w Krakowie, z dala od Szwecji, i praktycznie bez
możliwości podjęcia jakichkolwiek działań w celu obrony korony
szwedzkiej.
Tak sprawdziły się najgorsze obawy Jana. Mimo że szlachta szwedzka
była lojalna wobec Zygmunta, to pospólstwo popierało teraz wyznającego
luteranizm Karola, księcia Sudermanii – dawnego sojusznika Zygmunta.
Zwykli ludzie nie chcieli widzieć na tronie Zygmunta – króla
katolickiej Polski, a więc katolika. Karol IX Sudermański, przejął więc
faktyczną władzę w Szwecji, a Zygmunt mógł tylko przyglądać się i
biernie czekać, choć oficjalnie to nadal on pozostawał królem. 10
lutego 1598 roku, poseł polski w Sztokholmie – Samuel Łaski, wygłosił
przemówienie ostro krytykujące rebeliantów i zapowiadające rychłe
przybycie prawowitego władcy, który ukaże buntowników. Łaski uniknął
szafotu tylko dzięki immunitetowi.
Zygmunt postanowił działać, jednak przeciwna temu była większość
szlachty w Polsce. Przekonywanie polskiej szlachty i
zbieranie środków na wyprawę, zajęło Zygmuntowi kilka miesięcy. Polacy
dobrze wiedzieli, że ta wojna nie leży w ich interesie – w końcu co
nas obchodził tron Szwecji, po co szukać sobie nowych wrogów. W końcu
jednak postanowiono udzielić królowi środków na wyprawę, tłumacząc tę
wojnę, wojną w obronie dobrego imienia i honoru Zygmunta III Wazy. Sejm
wyznaczył królowi okres czasu, w którym powinien on uporać
się z załatwieniem „interesów” w Szwecji, a później miał wrócić do
Polski. Ten termin upływał 24 sierpnia 1599 roku. Zygmunt już w czerwcu
1598 zebrał liczącą ok. 4000 żołnierzy armię, jednak wbrew radom
znakomitych polskich dowódców – armię złożoną w większości nie z
doskonałych i sławnych w całej Europie oddziałów polskich, ale z
najemnych pułków niemieckich, węgierskich i szkockich. Jak widać
urodzony w Szwecji Zygmunt, mylnie pokładał wiarę w siłę wojskowości
zachodnioeuropejskiej, zamiast postawić na to co „dobre, bo polskie”.
Dodatkowo Zygmunt wynajął na wyprawę okręty angielskie i holenderskie,
które miały przetransportować jego armię do Szwecji. Król zapragnął
osobiście dowodzić tym wojskiem, ale drugim rangą dowódcą i zarazem
doradcą Zygmunta miał być zwycięzca spod Byczyny – Jan Zamoyski.
Tym sposobem niemiecko-węgiersko-szkocko-polska armia króla
szwedzkiego, na angielskich i holenderskich okrętach, wyruszyła pod
wodzą polskiego hetmana do Szwecji. Bardziej egzotycznej mieszanki
Zygmunt III nie zdołałby już stworzyć.
W lipcu 1598 roku flota Zygmunta wypłynęła z Gdańska, kierując się
do portu w Kalmarze, gdzie już z otwartymi rękami czekali na
niego jego szwedzcy poplecznicy. Kiedy okręty Zygmunta zawinęły do
portu w Kalmarze, miasto było już opanowane przez ok. 4000 szwedzkich
zwolenników Zygmunta. Armia, wzmocniona teraz do 8000 żołnierzy,
ruszyła na Sztokholm. Samozwańczy król - Karol Sudermański, w popłochu
opuścił wraz z nielicznym wojskiem stolicę, która teraz stanęła
otworem dla prawowitego monarchy. Jako pierwszy do stołecznego miasta
Szwecji, wkroczył Samuel Łaski, na czele oddziałów polskich, za nim
wkroczyła tu reszta międzynarodowego zgrupowania. Mieszkańcy stolicy
widząc polskie oddziały wkraczające do ich miasta, od razu zniechęcili
się do Zygmunta, myśląc że to przybywa zdobywca, a nie wyzwoliciel. W
dodatku perspektywa okupacji polskiej nie była dla przeciętnego Szweda
zbyt kusząca.
Po zajęciu Sztokholmu, Zamoyski rozkazał wysłać część oddziałów do
Kalmaru, aby broniły twierdzy i portu – jedynej drogi ucieczki, na
wypadek gdyby armii Zygmunta przyszło ze Szwecji się wycofywać.
Pozostała część wojsk wyruszyła w dalszą drogę.
Tymczasem Karol Sudermański ruszył na północ, szukać zwolenników,
którzy pomogliby mu odzyskać utracony tron i stolicę. Jako że chłopstwo
i inne pospólstwo, a nawet większość mieszczan była po jego stronie,
bez większego trudu zebrał ok. 18.000 siły do rozprawy z Zygmuntem. W
tym czasie polski król mógł przeciwstawić mu co najwyżej 6.000 ludzi,
po odliczeniu załogi Kalmaru i wojsk pozostawionych do pilnowania
porządku publicznego w Sztokholmie.
Obie armie spotkały się pod Stegeborgiem, gdzie szwedzcy
sprzymierzeńcy i najemnicy Zygmunta z łatwością
powstrzymali atak niewyszkolonych ludzi Karola, a
następnie atak polskiej kawalerii przełamał i odrzucił szeregi Szwedów.
Kiedy ci ponosząc ciężkie straty w popłochu zaczęli uciekać, jeden ze
szwedzkich sprzymierzeńców zapytał króla, czy słusznie postępują
pozwalając obcym najemnikom zabijać Szwedów – ich rodaków. W końcu
celem wyprawy Zygmunta nie była eksterminacja Szwedów, a jedynie
pozyskanie sobie szwedzkiej korony. Pod naciskiem szwedzkich
sprzymierzeńców, i mimo sprzeciwu Zamoyskiego, Zygmunt postanowił
przerwać natarcie, i pozwolił reszcie armii szwedzkiej na spokojne
wycofanie się z pola bitwy. Na polu bitwy pozostało 5.000 zabitych
żołnierzy Karola, podczas gdy straty armii Zygmunta były znikome. Mimo
to, pozostałe 12.000 Szwedów, wraz z Karolem Sudermańskim, zdołało się
wycofać. Już wkrótce Zygmunt miał zapłacić wysoką cenę za ten błąd.
Kolejna bitwa, stoczona 25 września 1598 roku, pod Linkoping,
została przez Zygmunta przegrana. Tym razem siły Zygmunta były
liczniejsze niż przedtem, gdyż zostały wzmocnione przez stale
napływających sojuszników. Nasze wojska liczyły prawie 8.000 żołnierzy.
Naprzeciwko stanęły wojska Karola Sudermańskiego, w sile ponad 12.000
żołnierzy. Bitwa rozgrywała się po obu stronach niewielkiej rzeczki, w
gęstej mgle która bardzo utrudniała koordynację działań na polu bitwy.
Obie armie w ogromnej większości składały się z piechoty, po obu
stronach znajdowały się jedynie nieliczne kontyngenty kawalerii, z tym
że Zygmunt dysponował lepszą, polską jazdą szkoloną do walki na broń
białą. Siły Karola zaatakowały pierwsze, i szybko wyparły oddziały
najemników Zygmunta z pierwszej pozycji, wypierając jego wojska za
rzekę. Później nastąpił szturm Karola na kolejną pozycję Zygmunta. Tym
razem walki były bardziej zacięte, ale ostatecznie o porażce Zygmunta
zadecydował brak kawalerii, która akurat zajęta była powstrzymywaniem
wroga na innym odcinku.
W bitwie zginęło 2000 popleczników Zygmunta, a sam król dostał się
do szwedzkiej niewoli, wraz z większą częścią swojej armii, ponadto
część szwedzkich zwolenników Zygmunta nieoczekiwanie zmieniła stronę
pod sam koniec bitwy, reszta wojsk Zygmunta wycofała się do Kalmaru.
Straty Szwedów Karola to mniej niż 500 zabitych. Król Zygmunt wolność
odzyskał, ale za cenę wydania wrogowi swoich głównych stronników, wśród
których znajdował się m.in. szwedzki kanclerz, Eryk Sparre. Zygmunt
ostatecznie stracił poparcie w Szwecji i musiał zrzec się
pretensji do tronu. Sztokholm Karol Sudermański zajął bez walki, gdyż
już wcześniej opuściły go wojska koalicji. Zygmunt wraz z częścią wojsk
wrócił przez Bałtyk do Gdańska, gdzie zawinął 30 października 1598
roku. W Kalmarze pozostawił jednak dosyć silną załogę, złożoną głównie
z żołnierzy polskich. Ofiarnie i dzielnie bronili oni ufortyfikowanego
miasta jeszcze przez kolejny rok, do października 1599, aż w końcu, gdy
widmo śmierci głodowej zajrzało im w oczy, zmuszeni byli do oddania
miasta Szwedom.
W lipcu 1599 Szwedzi zwołali w Sztokholmie sejm,
który oficjalnie
zdetronizował Zygmunta III Wazę, ale uznał jego syna – królewicza
Władysława, za następcę tronu szwedzkiego, pod warunkiem że w ciągu 6
miesięcy 4-letni Władysław na zawsze opuści Polskę i zerwie wszelkie
kontakty z rodziną, przybywając do Szwecji gdzie zostanie wychowany w
wierze luterańskiej. Na te warunki Zygmunt nie mógł się
zgodzić,
i chociaż przegrał pod Linkoping, to
zapowiedział, że z walk o tron szwedzki nie zrezygnuje. Szwedzi także
nie zamierzali przerywać walk o panowanie nad Bałtykiem.
Chociaż Potop Polski był już skończony, to wojna tylko przycichła.
Już w roku następnym – 1600, konflikt miał zostać wznowiony, tym razem
przez Szwedów. Ta wojna, miała się zakończyć pomyślniej dla Polski, niż
poprzednia – kolejne szwedzkie ofensywy na Inflanty były
powstrzymywane, w 1601 roku w bitwie pod Kokenhausen, po której odbito
szereg zajętych przez Szwedów twierdz, i w bitwie pod Białym Kamieniem
w 1604 roku, po której prawie całkowicie wyparto Szwedów z Inflant.
Należy wspomnieć, że w bitwie pod Białym Kamieniem 6000 wojsko Szwedów,
straciło ok. 3000 zabitych, a zwycięska armia polsko-litewska licząca
tylko 2300 ludzi, straciła tylko 81 zabitych! Po tej porażce Szwedzi
wysłali za morze kolejną armię, co nic im nie dało, bo i tak
ostatecznie utracili inicjatywę po klęsce pod Kircholmem w roku 1605, a
ofensywa polska w latach 1605-1611, zakończyła się zdobyciem całego
szeregu zamków i twierdz, wydarciem Estonii i odzyskaniem Łotwy z rąk
Szwecji oraz ostatecznym opanowaniem przez Rzeczpospolitą całych
Inflant. Druga wojna polsko – szwedzka, zakończyła się więc całkowitym
zwycięstwem Rzeczypospolitej, która w latach 1619-21 osiągnęła apogeum
swojej potęgi terytorialnej, a w roku 1618 wyeksportowano z Gdańska za
granicę najwięcej ton zboża w historii nowożytnej.